Po raz czternasty pobiegli w Noworocznym Marszobiegu „Nie Jesteś Sam”

0
496

To już pewnego rodzaju tradycja. 1 stycznia każdego roku głogowianie zbierają się w centrum Starego Miasta, by przywitać Nowy Rok na sportowo, ale także pomóc. W niedzielę w Głogowie odbyła się czternasta już edycja Noworocznego Marszobiegu „Nie Jesteś Sam”. Tym razem mieszkańcy naszego miasta i okolic pomogli Karolinie, która cierpi na obustronny zanik nerwów wzrokowych.

Czternasta odsłona Noworocznego Marszobiegu „Nie Jesteś Sam” cieszyła się wielkim zainteresowaniem. To zresztą żadna nowość, bo głogowianie co roku licznie stawiają się na starcie wydarzenia i aktywnie spędzają dzień otwierający kolejne dwanaście miesięcy. Organizatorzy wydarzenia wstępnie oszacowali, że w Nowy Rok na Starym Mieście stawiło się ponad tysiąc osób.

Udział w marszobiegu mógł wziąć każdy. Warunkiem było jedynie dostarczenie co najmniej siedmiu produktów długoterminowych (m.in. kasza, ryż, mąka, cukier, olej, makron, konserwa). W zamian każdy z uczestników otrzymał koszulkę z numerem startowym, a ponadto brał udział w losowaniu nagród specjalnych, które ufundowali sponsorzy wydarzenia. W tym roku celem imprezy była pomoc Karolinie. Dziewczynka cierpi na obustronny zanik nerwów wzrokowych. – „13-letnia gimnazjalistka cierpi na obustronny zanik nerwów wzrokowych. Choroba jest nieuleczalna, co znaczy, że w perspektywie czasu dziewczyna straci wzrok całkowicie. Ta przypadłość nie polega na słabnącej ostrości widzenia, co można by było skorygować optycznie bądź operacyjnie. W przypadku zaniku nerwów wzrokowych zawęża się pole widzenia i jest nieuleczalne. Jedyną terapią skuteczną w takich przypadkach jest przeczep komórek macierzystych, którego dokonać można jedynie w Bangkoku. W Polsce tego typu działania są jeszcze we wstępnej fazie badań. Karolina potrzebuje ok. 100 tysięcy złotych na leczenie” – głosiła informacja na plakatach, które były widoczne na terenie całego miasta.

Uczestnicy Noworocznego Marszobiegu mieli do pokonania dystans 1 kilometra. Najszybciej linię metry przekroczył Bartosz Szymczak. W poprzednich latach kończył on rywalizację w czołówce, natomiast tym razem okazał się najlepszy. Jak jednak sam przyznał, nie wynik sportowy był w tym wszystkim najważniejszy. – „Wiadomo, że nie przyszedłem tu po to, żeby wygrać, a przede wszystkim dać produkty dla potrzebujących” – powiedział zwycięzca.

Podobnego zdania byli inni uczestnicy imprezy. Zgodnie stwierdzili oni, że najważniejsza jest pomoc oraz dobre wejście w nowy rok, natomiast rezultat sportowy schodzi na dalszy plan. Wysoka liczba startujących oraz zebrana żywność z pewnością dały powody do zadowolenia organizatorom, ale także prezydentowi Rafaelowi Rokaszewiczowi. W marszobiegu wziął on udział wspólnie z synem. Obecność na linii startu kilku pokoleń nie jest zresztą niczym nowym. Nowy Rok na sportowo spędziły całe rodziny. Dla jednych była to kolejna już edycja Noworocznego Marszobiegu, dla innych natomiast debiut. Pewne jest jedno – wszyscy obecni pomogli potrzebującym, a to przecież jest ideą wydarzenia.

/fot. Cross-Stracencow Facebook/