Wczoraj około godziny 22.00 przy ul. Żurawiej młoda dziewczyna próbując wskoczyć na 8 piętro spadła w dół. Na całe szczęście przeżyła. Jak relacjonują świadkowie nie była to próba samobójcza.

0
413

  Dziewczyna miała 22 lata. Aktualnie przebywa na wydziale intensywnej terapii, jednak udało jej się przeżyć. Świadkowie twierdzą, że przed wypadkiem w domu doszło do kłótni, poszkodowana głośno płakała, siedziała skulona na balkonie. Nikt dokładnie nie wie o co chodziło. W domu znajdowały się inne osoby. Jak mogło dojść do takiej tragedii?

—Dziewczyna płakała, byl to głośny płacz, może coś jej się stało, albo chciała wydostać się z domu — relacjonują świadkowie wydarzenia. W pewnym momencie 22 latka przeszła na drugą stronę barjerek. Osoby znajdujące się w domu widziały to. Dziewczyna powiesiła się na barjerkach. Kobieta znajdująca się na 9 piętrze powiedziała — „Złap ją za ręke”, jednak nikt nie udzielił jej pomocy. Z relacji świadków wyglądało to tak, jakby chciała wskoczyć na piętro niżej. Prawdopodobnie mało jej brakowało, jednak niestety otarła się o balkon i spadła w dół. Jeden ze świadków twierdzi, że mężczyzna, który podszedł do barierki na tym balkonie machnął ręką i poprostu wyszedł. Dlaczego nikt nie pomógł kobiecie? Media podają, że była to próba samobójcza, albo że 22 latka wypadła z balkonu. Czy jest to możliwe? Nie wiadomo jeszcze, czy kobieta była pod wpływem alkoholu. Kiedy dziewczyna spadła, jeden ze świadków podszedł do niej, aby nawiązać z nią jakikolwiek kontakt, spytał się jej czy żyję, na co kobieta odpowiedziała — „Dajcie mi spokój”. Jedna z osób nawiązywała z nią kontakt, a druga dzwoniła po pogotowie. — „Niektórzy ludzie przechodzili obojętnie”— mówi świadek. Jak do tego doszło?

—„Najbardziej boli mnie to, że nikt jej nie pomógł, skoro byli tam ludzie dlaczego nie podali jej ręki?” — dopowiada jedna z osób.

Czy sprawa oprze się głównie na próbie samobójczej? Policja nadal rozpatruję sytuację.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.