Charytatywnie dla Jacka

0
269

W ubiegły piątek (15 czerwca) na boisku przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Głogowie odbył się pierwszy koncert charytatywny dla chorego Jacka Maliszewskiego. Na scenie z przyczepy samochodu ciężarowego zaprezentował się Przemysław Fijałkowski, zespół Don’t Fuck My Brain oraz Dead Dingo. W czasie koncertu udało się zebrać prawie 1800 złotych.

Słoneczna pogoda, scena z przyczepy samochodu ciężarowego i dobra muzyka to wszystko, co czekało na mieszkańców Głogowa, którzy zdecydowali się spędzić piątkowy (15 czerwca) wieczór na boisku przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. Koncert charytatywny został zorganizowany po to, żeby zebrać pieniądze na leczenie chorego Jacka Maliszewskiego.  Impreza skierowana była dla fanów mocnego brzmienia (metal/screamo) w wykonaniu Don’t Fuck My Brain i Dead Dingo. Dla amatorów spokojniejszej muzyki zagrał Przemysław Fiałkowski, który wprowadził publiczność w romantyczny nastój.

W organizację pierwszego charytatywnego koncertu dla Jacka Maliszewskiego włączyło się wiele osób. – W szczególności chciałabym podziękować wolontariuszom, pastorowi Zbigniewowi Wierzchowskiemu z Kościoła Baptystów, artystom, którzy zgodzili się zagrać na naszym koncercie oraz wszystkim innym osobom zaangażowanym w organizacje piątkowego koncertu – mówi Dominika Kobryńczuk, jedna z organizatorek. Organizatorom nie było trudno namówić artystów do udziału w koncercie charytatywnym. – Robić coś, co sprawia ci ogromną przyjemność, a przy tym mieć jakiś wpływ na pomoc dla osoby, która tego potrzebuje jest po części spełnieniem czegoś, co zawsze chciałem robić. Tym bardziej, kiedy jest to mój jeden z pierwszych takich występów, bo przy okazji zdobywam doświadczenie, o które tak strasznie walczę. Czuję bardziej, że to ja powinienem podziękować i wystosować odpowiedni dyplom dla ludzi, którzy zgodzili się żebym zagrał – mówi Przemysław Fijałkowski. – Każda okazja żeby się pokazać i przekazać naszą muzykę innym ludziom jest dla nas ważna. Tym bardziej cieszy nas to, że mogliśmy pomóc innej osobie – mówi Piotr Czajka, członek zespołu Dead Dingo. – Propozycja zagrania na tym koncercie trafiła do mnie od naszego wokalisty – Benka. Cel grania na takim wydarzeniu jest szczytny, więc chętnie się zorganizowaliśmy, pomimo dość trudnego dla nas czasu zaliczeń i egzaminów. Niesiona naszym zespolonym wysiłkiem organizatorów, wolontariuszy i muzyków pomoc dla Jacka oraz wspólna zabawa są doskonałym połączeniem, z którego sporo ludzi odnosi korzyści – mówi Bartek Lichtański, członek zespołu Don’t Fuck My Brain. – Zdecydowaliśmy się pomóc, bo gdybym sam był w takiej sytuacji, w jakiej teraz znajduje się Jacek, to chciałbym żeby ktoś zrobił coś takiego dla mnieBeniamin Łagódka, członek zespołu Don’t Fuck My Brain.

Dzięki wsparciu mieszkańców Głogowa w czasie koncertu udało się zebrać 1733 złote. Organizatorzy – Głogowskie Stowarzyszenie Otwarte Drzwi i przyjaciele Jacka już zapowiadają kolejne akcje charytatywne dla Jacka. Już w najbliższy piątek (22 czerwca) w Miejskim Ośrodku Kultury głogowianie będą mogli pomagać w rytm hip-hopu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJubileusze w Ratuszu
Następny artykułHip-hop na rzecz Jacka Maliszewskiego
Pierwsze marzenie o tym żeby zostać dziennikarką pojawiło się sześć lat temu. Od trzech lat realizuje to marzenia pracując w mediach lokalnych w Głogowie. Jestem też przyszłym specjalistą od zarządzania wizerunku. W portalu TutajGLOGOW.pl zajmuje się wszystkim co związane z aktualnościami.